Pielęgnacja bylin – jak właściwie pielęgnować byliny?

Byliny to rośliny nieprzesadnie kapryśne. Wykazują sporą tolerancję na niedostatki pielęgnacji. Poradzą sobie z okresowym brakiem wody, nie ulegną chwastom, zniosą brak nawożenia. Będą słabiej rosły i mniej obficie kwitły, ale wytrzymają. Jednak tylko do czasu. Nawet niezbyt wymagające byliny potrzebują odrobiny starań. Pozostawione same sobie w złej kondycji, w końcu znikną z grządek. Jak więc o nie dbać?

Ściółkowanie, czyli praktyczny sposób na chwasty

pielegnacja-bylinNadmierny rozwój chwastów zagłuszy większość roślin, byliny także. Zwłaszcza wiosną i latem powinniśmy regularnie oczyszczać grządki, przy okazji spulchniając glebę. W ten sposób napowietrzymy podłoże i zapewnimy roślinom odpowiednie zaopatrzenie w wodę. Jeśli nie mamy czasu na regularną pracę w ogrodzie, warto skorzystać z dobrodziejstw ściółki. Usypmy wokół roślin kilkucentymetrową warstwę kory, drobnego żwiru czy grysu. Zablokuje ona rozwój chwastów, utrzyma stałą wilgotność podłoża, a przy okazji – dobrze dobrana – uatrakcyjni rabatową kompozycję.

Podlewanie – rzadkie i obfite

Regularnego nawadniania wymagają tylko byliny w pierwszym roku po posadzeniu. Starsze podlewamy rzadziej, za to obficie, by podłoże dobrze nasiąkło wodą. Częste spryskiwanie bylin niewielką ilością wody spowoduje, że utworzą one płytki system korzeniowy tuż pod powierzchnią ziemi, gdzie zbiera się woda. W efekcie staną się wrażliwsze na suszę. Podlewajmy rośliny wieczorem lub wczesnym rankiem, nigdy w słoneczne południe, bo woda zamiast dotrzeć do korzeni, wyparuje do atmosfery.

Nawożenie – skromne, ale konieczne

Byliny rosną w jednym miejscu przez wiele lat, Jeśli chcemy mieć je ciągle bujne, powinniśmy zadbać, by ziemia była żyzna i zasobna w składniki mineralne. W pierwszym roku nie zasilamy roślin, robimy to dopiero w następnych latach. Najlepiej nawozić je wiosną, kiedy zaczynają wegetację, a potem powtórzyć zabieg w połowie lata. Możemy użyć dostępnych w sklepach ogrodniczych granulatów o przedłużonym działaniu, ale wielu bylinom wystarczy organiczny nawóz z kompostownika. Nie powinniśmy przesadzać z dawkami, bo zbyt intensywne nawożenie osłabi kwitnienie. Najskromniejsze potrzeby mają byliny skalne, z których wiele doskonale czuje się w ubogiej ziemi.

Gdy rośliny chorują

Byliny, jak wiele innych roślin, zmagają się zwłaszcza z całą gamą chorób grzybowych. Przy częstych opadach deszczu i wysokiej wilgotności powietrza są one zmorą właścicieli ogrodów. Dość często atakuje byliny rdza (przypadłość astrów, bodziszków czy chryzantem). Groźną chorobą, która lubi przenosić się na inne grupy roślin, jest mączniak i szara pleśń. Pojawiają się także szkodniki – mszyce, nicienie, roztocza. Obserwujmy nasze rośliny, bo w początkowych stadiach chorób można je leczyć bez użycia chemii, z pomocą ziół. Preparaty na bazie pokrzywy ochronią przed mszycami, a wywar ze skrzypu polnego przed szarą pleśnią i rdzą.

Mrozoodporne albo na jeden sezon?

Nie wszystkie byliny przetrwają zimę w naszym ogrodzie. Jest oczywiście cała masa „żelaznych”, mrozoodpornych roślin, których siły możemy być pewni (m.in. złocień arktyczny, kosaciec syberyjski, malina arktyczna, aster alpejski i wiele innych). Natomiast byliny z cieplejszych stref klimatycznych często będziemy musieli traktować jako rośliny na jeden sezon. Jest jednak wśród nich pewna grupa, która pod pewnymi warunkami może przetrwać naszą zimę. To np. lawenda, zawilec i trzmielina japońska, hebe, wiciokrzew Henry’ego. Jeśli posadzimy je w miejscach ciepłych i osłoniętych od wiatru, a na zimę dobrze okryjemy stosem słomianych mat albo grubą włókniną, to jest szansa, że będą rosły nadal. Całkiem spora szansa.